Chyba będzie głównie o NIM
Kategorie: Wszystkie | Emocje | Moja praca | ON | Wspomnienia
RSS
czwartek, 25 września 2008
Ciąg dalszy jest gdzie indziej

Kto chce - ten znajdzie

wtorek, 09 września 2008
Koniec

Pakuję się, w sobotę się wyprowadzam. Pozew o rozwód złożony. To tyle. Popłakuję po kątach, ale tak być musi. Przejdzie.

środa, 20 sierpnia 2008
Terapia
Od jakiegoś czasu chodzę na terapię. Tam mi uświadomiono, ze jestem ofiarą przemocy. I to takiej, na którą jest paragraf w kodeksie karnym. Wstydzę się, ze sama tego nie dostrzegłam. Wyprowadzam się, potem rozwód. Żałuję tylko, ze nie poszłam na tę terapię wcześniej.
piątek, 08 sierpnia 2008
Nierównowaga

Kiedy jeszcze chodziliśmy do psycholożki ona go pewnego razu zapytała, czy zdarzalo się czasem panu robić coś czego pan zrobić nie chciał. Na co jednym głosem odpowiedzieliśmy : nigdy. A on jeszcze dodał: dlaczego miałbym robić coś czego nie chcę? No więc ja wielokrotnie nie tylko robiłamcoś czego nie chcę jeszcze musiałam udawać, że robię to z wlasnej nieprzymuszonej woli, z ochotą i radością.

A jak ja ciebie do tego zmuszałem? Pistolet ci do głowy przykładalem? Ręce ci wykręcałem?

Może ja niepotrzebnie się tak nakręcam, co to da? Może on ma rację, żeby nie rozliczać przeszlości?

czwartek, 07 sierpnia 2008
Może ja przesadzam?

Może nie jest tak źle, przecież mogłoby być gorzej. Przecież mnie nie bije. Przecież stara się być miły, ale jakoś tak po swojemu. Dziś z rana postanowiłam wziąć wannę, wcześnie było, wanna, kawka, gazetka, jak w niedzielę. No i on mówi, ze mi da do wanny śniadanko, na co ja, ze zjem po kąpieli, w wannie wolałabym nie. No i po chwili do łazienki wjeżdża śniadanie z komentarzem - patrz jaki ja zestem wspaniały. Nic nie powiedziałam, no starał się, tylko dlaczego tak głupio?

A może ja się czepiam, może mi coś odbija, może ja coś źle robię...

niedziela, 03 sierpnia 2008
Wena poranna 2

Sama nie wiem czy słusznie czynię opisując to, tylko się negatywnie nakręcam. Ale przecież opowiadam to wszystko psychoterapeucie, a nawet i gorsze rzeczy, ktorych tu bym jedna nie napisała i wychodzę od niego rozbita.

2. On wczoraj ugotował kompot. Zrobił to jak zwykle, czyli w kompocie są przetarte przez durszlak owoce, pełno pestek i w ogóle jak dla mnie jest niejadalny. Ale można przecedzić przez sitko i wtedy owszem owszem. Więc postawiłam kubeczek, położyłam na nim sitko i stopniowo cedziłam sobie ten kompot (powoli z tego sitka porcja po porcji ściekało). On nadszedł i mówi - o fajnie, jak tak wolisz to ok, ale spróbuj jaki świetny. Na co ja ok, jak mi się tylko cały kubeczek naleje, zaraz spróbuję. Ale spróbuj już co ci szkodzi. Nie, chcę sobie nalać cały kubek. To on : to już tak? teraz się mi będziesz we wszystkim sprzeciwiać tak dla zasady? mózg ci na tej terapi wyprali. I się przestał odzywać. No, nie na długo, ale zawsze.

Wena poranna

Muszę to napisać, może będzie lepiej. Mi.

1. Jak byłam w Zurichu przez kilka pierwszych dni dzwonił do mnie po kilka razy dziennie na komórke, w samych brdzo ważnych sprawach typu "jaka była puenta jakiegoś tam dowcipu", a przy tym ładnych parę minut gadki o niczym, albo "jaki był tytuł filmi.." i tu mi opowiada treść. Na delikatne, a potem już mniej delikatne sugestie, żeby tego nie robił - obraził się. Ale nie całkim. Pisał również maile, po 2-3 dziennie. Ja je hurtem czytałam jak mogłam (przeważnie wieczorem) i hurtem odpowidałam. Nie podobało mu się to, przecież on musi mieć ze mną kontakt. Więc zażądał, abym wyznaczyła dedlajn poranny i wieczorny na odbiór maili. Wyznaczyłam dziewiątą rano i siódmą wieczorem. No, niestety następnego dnia młodzi z dzidiusiem spali do 9:30, a komputer stał w ich pokoju. Odebrałam więc majla o 9:32. Ale już w chwilę potem on dzwonił z awanturą, ze nie dotrzymuję umowy. Ja sprawę zbagatelizowałam, uznałam, że nic takiego się nie stało, nie miałam zamiaru, oprócz wyjaśnienia, że młodzi spali dłużej jakoś się specjalnie z tej "winy" tłumaczyć ani przepraszać. Ale on uważał inaczej: domagał się sama nie wiem czego, aż w końcu w dniu moich imienin przysłał mi maila z informacją, że właśnie wystąpił o rozwód, skasował mi dostęp do wszystkich swoich kont (jakbym z tego korzystała, miałam ten dostęp tylko dlatego, że on nie chce/ nie umie obsługiwac swojej bankowości przez internet) oraz do ftpa gdzie prowadzę jego stronę. Myślałam, ze to żart, dość paskudny zresztą, przestałam się do niego odzywać. Kiedy wróciłam do domu na drzwaich szafy w przedpokoju (to jest jego sposób komunikowania się ze mną jak się nie odzywa) wisiał wydruk naszej majlowej korespondencji (świadczący moim zdaniem o jego jakiejś aberracji, jego - o wyrządzonej mu krzywdzie), a obok potwierdzona przez sąd kopia pozwu oraz kwitek z poczty o nadanych na ten cel pieniądzach.

Teraz się z tego wycofał, ale...

Ale wczoraj powiedział, ze jeśli jeszczeraz powiem coś w stylu, że obawiam się , że za dwa trzy lata wróci na moje utrzymanie, to zrobi dokładnie to samo jak wtedy. Bo on otrzymał na początku kwietnia  sporą sumę pieniędzy (tylko jego - spadek), "ach, jaki ja jestem bogaty, do końca życia już sie nie będe kłopotał o forsę". W 4 miesiące wydał 1/3 . Ilekroć chce zrobić jakiś głupi wydatek (na Mazury nie może pojechać autobusem - musi taksówką) i chcę go od tego odwieźć mówi - to są moje pieniądze i mogę z nimi robić co chcę, to ja mu na to , że owszem tak, może, ale nie chcę za parę miesięcy mieć go znowu finansowo na karku. Ale już nie, już nie wolno tego mówić.

I on w tym nie widzi nic złego, on jest w porządku, w dodatku uważa, że przeżywamy złoty okres, sielankę. Nawet mi się z nim gadać nie chce, bo nie jest w stanie tego zrozumieć.

czwartek, 31 lipca 2008
Czy tak być powinno?

Byłam u fryzjera, bardzo ładnie mam ścięte włosy. Ale. Ale on ma pretensje, ze nie odbierałam telefonu, nawet mi nie powiedział po co dzwonił, ale : "powinnaś mnie uprzedzać, ze nie będziesz odbierać, ja mam sprawę i nie mogę nic się od ciebie dowiedzieć". Czy to normalne? A jak bym powiedziała, ze idę do fryzjera i nie będę odbierać to by się odbyła długa dyskusja, bo on uważa, ze powinnam mieć długie włosy, musiałabym szukać argumentów dlaczego te włosy chcę ściąć, bo taki , że to moje włosy i sobie mogę z nimi zrobić co chcę - dla niego jest bezwartościowy. Zakończyłoby się, albo jego obrazą albo słowami "to obiecaj, że do tego fryzjera nie pójdziesz". Być może tab by nie było, ale tylko być może - to wolałam nie ryzykować.

środa, 30 lipca 2008
Zaburzenia osobowości

Przeczytałam te wampiry emocjonalne. Z każdego trochę do niego pasuje, ale z żadnego w pełni.

Chodzę na terapię, już bez niego, ale ciężko jest. Po co ja mam jeszcze raz to wszystko wywlekać? Jeszcze raz to przeżywać? Przecież właśnie dlatego skasowałam poprzedniego bloga.

piątek, 18 lipca 2008
To wstrętne babsko

Dziś poprosił mnie, żebym mu coś tam zrobiła na jego kompie i niechcący (chcący, chcący) zerknęłam do jego poczty. Nie, nic nie czytałam, jak obiecałam, ale zerknęłam od kogo i do kogo wysyła. 75% poczty to ta baba. Wciąż ta sama, o którą było tyle awantur na jesieni. Z powodu której dostałam depresji.

A wczoraj wieczorem wciąż latał do kompa i mówił - nikt do mnie nie napisał, nikt mnie nie kocha. Czekał na list od niej.

Kiedy mu powiedziałam, ze mnie to rani to odrzekł, że sprawiam mu ból tak mówiąc, bo on może sobie utrzymywać znajomości z kim chce.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 15